Otwieram usta, by zaprotestować. Ale nic nie mówię. Jeśli on teraz wyjdzie, Bóg jeden wie, co się z nami stanie. A nie chcę, żeby odchodził.
Doktor wzdycha, ale bierze się do pracy. Po pierwszym ukłuciu Julian wzdryga się i wypuszcza ciężki, wymęczony oddech.
Sama z siebie wyciągam do niego rękę, opadam na kolana i chwytam jego dłoń, mocno. Całuję jego knykcie kilka razy.
Uśmiecha się.
– Mnie to t






