Wróciłam do pokoju i wyszczotkowałam włosy. Brałam dziś prysznic, ale ich nie umyłam. Powinnam była. Wyglądały na suche i napuszone. Ptasie gniazdo. Mimo to włożyłam ładne spodnie i różowy sweter. Nie chciałam, żeby Julian widział mnie w takim stanie – z potarganymi włosami, skórą w plamach od płaczu i w znoszonych ciuchach.
Wiedziałam, że jemu byłoby to obojętne. Ale nigdy mnie takiej nie widział






