– Nie wierzę, że to zrobił. Pobił tych gości, ot tak – powiedział Nico przez telefon. Przerwał na chwilę. – A właściwie to wierzę. To takie w jego stylu. Ale nie da się ukryć, że sobie zasłużyli.
Westchnęłam.
– No tak, ale musi zrozumieć, że czasy się zmieniły. Nie jest już Capo Bastone i nie jest bezkarny.
Nico prychnął.
– Taa, jasne. To Rivera. I do tego Dante. Jest bezkarny, jak tylko zechce. P






