Pozwoliłam Julianowi prowadzić do domu Nico, mimo że to ja byłam tu częstym gościem. Chciałam, żeby to on pierwszy stanął twarzą w twarz z osobą, która otworzy drzwi.
To była Nua.
Otworzyła i uśmiechnęła się do nas. Nua zwykle nosiła szpilki. Dziś, boso w domu, wydawała się jeszcze mniejsza. Miała na sobie uroczą różową sukienkę, a włosy upięte w prosty kok.
– Nua – powiedział szorstko Julian. Uśm






