Był ciepły dzień, a słońce świeciło jasnym blaskiem na niebie. Szłam ulicą w stronę mieszkania Juliana. Czułam w piersi jednostajne napięcie, a w żołądku istne zoo. Targała mną mieszanina ekscytacji i zdenerwowania, ponieważ właśnie dziś miałam spotkać się z rodzicami Juliana. Oczywiście, poznałam ich już wcześniej, ale nasze interakcje były krótkie i niezręczne. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, na c






