Kiedy uderzenie nie nadeszło, powoli na niego spojrzałam. Był pogrążony we własnych myślach.
– Tato? – wyszeptałam w końcu. – Dlaczego?
Westchnął głęboko. – Nie byłem dla ciebie dobrym ojcem – powiedział w końcu. – Ostatnio. No… nie od czasu…
Nigdy dobrowolnie nie przyznawał się przede mną do przeszłości. Robił to tylko wtedy, gdy ja ją poruszałam. A i to tylko po to, żeby nakrzyczeć, abym nigdy o






