Tymczasem Derick siedział na ogromnej, iście królewskiej kanapie na podium. Obserwował tę scenę z bardzo ponurym wyrazem twarzy. Martwił się nie tylko o swoją matkę, która na pewno zasmuciłaby się śmiercią Katherine, ale również o trójkę jej dzieci. Ale co mógł zrobić? Kilkakrotnie próbował jej pomóc, a ona uparcie tę pomoc odrzucała.
– Niewinna – oznajmiła.
Spojrzenie Alessia pociemniało.
– Wciąż






