Perspektywa Bradleya
Widziałem pot perlący się na jego czole. Zanim zdążył odpowiedzieć, Tarian ruszył szybko i złapał go za ramię. – Zaprowadź nas do swojego biura w tym budynku. Wiemy, że je tu masz.
– Co? Nie! – wrzasnął kierownik.
Uderzyłem go w twarz, wystarczająco mocno, by przestawić mu nos. – Już! – warknąłem.
Kierownik zapłakał, patrząc na nas z niedowierzaniem. – Kim wy jesteście?
W mnie






