Perspektywa Tamary
– Dziekanie Smith – wydyszałam, próbując złapać oddech. – Profesor Tulip…
Minęłam jego sekretarkę, która próbowała mnie zatrzymać, i wpadłam do jego gabinetu. Dziekan Smith siedział za wielkim mahoniowym biurkiem, czytając dokument. Poderwał głowę, marszcząc brwi. Oblizałam wargi, gdy każda myśl w moim umyśle zniknęła. Co ja, u diabła, robiłam?
„Robisz to dla Matta” – warknęła w






