Na dziedzińcu pozostało jedynie ciche łkanie obu kobiet, gdy głośne dotąd krzyki wreszcie ustały.
Tortury Sheeny miały się dopiero zacząć.
– Pamiętasz, jak fałszywie oskarżyłaś mnie o kradzież biżuterii i odebrałaś mi udziały w rodzinie Freemanów? Ponieważ zdemolowałam już dziedziniec, uznajmy ten dług za spłacony. Ale co z karą, którą mi wymierzyłaś, zmuszając mnie do klęczenia w strugach deszczu






