languageJęzyk

Rozdział 4

Autor: Aeliana Thorne 13 kwi 2026

Ryposta Sheeny całkowicie wprawiła Faye w osłupienie.

Czy to na pewno była ta sama, znana jej od dawna, nieśmiała synowa?

– Proszę, proszę, proszę. Okazuje się, że przez cały czas tylko udawałaś!

Faye wpadała w coraz większą wściekłość i zagroziła: – Nie zostawię tak tej sprawy! Powiem o wszystkim Elijahowi, a on się z tobą rozwiedzie! I tak wyrzucę cię z rodziny Freemanów, nawet jeśli będziesz klęczeć i błagać o litość!

Sheena uśmiechnęła się pogardliwie. – Och, prawie zapomniałam ci powiedzieć. Jakieś dziesięć minut temu sfinalizowaliśmy z Elijahem nasz rozwód. Nawet gdybyś błagała mnie na kolanach, i tak nigdy więcej nie wrócę do rodziny Freemanów.

Rozwód?

Niemożliwe!

Ta wieśniaczka, która w przeszłości tak desperacko pragnęła pozostać w rodzinie Freemanów, ot tak zdecydowała się odejść?

Faye z podejrzliwością patrzyła na oddalającą się sylwetkę Sheeny. Natychmiast zadzwoniła do Elijaha, by potwierdzić te wieści.

– Eli, naprawdę wziąłeś z nią rozwód?

Elijah zmarszczył brwi i odparł: – Tak. Właśnie załatwiliśmy formalności. Kto ci o tym powiedział?

– Kto inny? Wpadłam na Sheenę, kiedy byłam na zakupach, a ona zaczęła na mnie krzyczeć!

Faye była wściekła, lecz jej nastrój błyskawicznie się poprawił, gdy zdała sobie sprawę, że rozwód jest faktem. Z szerokim uśmiechem na twarzy wykrzyknęła: – To wspaniale! Taka sierota nigdy do ciebie nie pasowała. Jesteś na nią zdecydowanie zbyt wspaniały! Powinna zostać wyrzucona z domu już dawno temu.

Elijah zacisnął usta. Nie czuł tego samego podekscytowania, co Faye.

Prawdę mówiąc, był zirytowany, a nawet czuł się winny.

Wcześniej sądził, że Sheena nie zgodzi się na rozwód tak łatwo, więc w ramach rekompensaty przygotował dla niej cztery i pół miliona dolarów oraz rezydencję. Ku jego zaskoczeniu, to ona zainicjowała rozwód i nie prosiła o nic w zamian.

Teraz, kiedy małżeństwo dobiegło końca, nie miała pieniędzy, rodziny, ani nikogo, na kim mogłaby polegać.

Jak poradzi sobie w życiu?

Elijah odłożył zmartwienia na bok, wierząc, że Sheena ostatecznie sama do niego przyjdzie.

Sheena wróciła taksówką do przytulnej rezydencji, w której mieszkali razem z Elijahem. Było to miejsce, w którym cierpiała przez trzy lata swojego życia.

Wspomnienia były dla niej zbyt bolesne do zniesienia i nie chciała dłużej się nad nimi rozwodzić.

Przechodząc przez mały ogródek przed dziedzińcem, od razu udała się na górę, by spakować swoje rzeczy. Planowała natychmiast wyjechać, nie chcąc spędzić tam ani sekundy dłużej. Gdy jednak zeszła na parter, jej wzrok przykuła zgrabna sylwetka w salonie.

To była Jennifer. Miała na sobie białą sukienkę i patrzyła na nią z łagodnym uśmiechem.

– Dawno się nie widziałyśmy, Sheena.

Sheena była zaskoczona obecnością Jennifer.

Czyżby Elijah oddał klucze do rezydencji Jennifer zaraz po ich rozwodzie?

Wyglądało na to, że naprawdę uwielbiał Jennifer, swoją pierwszą miłość.

Po plecach Sheeny przebiegł dreszcz, ale przybrała pełen gracji uśmiech, schodząc po schodach.

Jennifer była zszokowana tak opanowanym zachowaniem Sheeny. Szybko jednak uśmiech powrócił na jej twarz.

– Sheena, minęło zaledwie kilka lat, ale wydajesz się o wiele bardziej wyrafinowana. Nic dziwnego, że jesteś żoną Elijaha.

Następnie Jennifer pośpiesznie zakryła usta dłonią i zaśmiała się niezręcznie. – Och, przepraszam. Przejęzyczyłam się. Zapomniałam, że ty i Eli jesteście po rozwodzie, więc nie jesteś już jego żoną.

Wiedząc, że Jennifer zjawiła się tu, by zademonstrować swoją wyższość, Sheena nie straciła rezonu i zachowała swój elegancki uśmiech.

– Elijah to po prostu mężczyzna, którym zdążyłam się znudzić. Skoro tak bardzo lubisz rzeczy z drugiej ręki, jest cały twój. Lepiej jednak, żebyś nie wydawała się zbyt chętna, inaczej będziesz wyglądać jak zdesperowana kochanka pnąca się do celu.

Uśmiech Jennifer zniknął, gdy to usłyszała, a na jego miejsce wkradł się rosnący grymas. – Eli i ja bardzo się kochamy. Gdyby nie ty, już wtedy wzięlibyśmy ślub. To ty jesteś tu pogardzaną kochanką!

Sheena uśmiechnęła się pogardliwie, obrzucając Jennifer ironicznym spojrzeniem. – Bardzo szybko przekonasz się, kto tak naprawdę jest tu kochanką.

Nie chcąc zatrzymywać się tu ani chwili dłużej, Sheena spróbowała minąć Jennifer. Ta jednak nagle chwyciła ją za nadgarstek i przybrała żałosny wyraz twarzy.

Jej oczy zaczerwieniły się, jakby spotkała ją ogromna niesprawiedliwość.

– Sheena, przepraszam. Zawsze uważałam cię za dobrą przyjaciółkę. Chciałam cię tylko odwiedzić. Mam dobre intencje. Naprawdę nie miałam niczego innego na myśli. Czy możesz mi wybaczyć?

– Wow! Ależ my jesteśmy dwulicowe! – zaśmiała się cicho Sheena. Już miała strząsnąć z siebie dłoń Jennifer, gdy ta nagle wykorzystała jej ruch i upadła na ziemię z żałosnym krzykiem.

Gdyby ktoś patrzył na to od tyłu, wyglądałoby, jakby to Sheena popchnęła Jennifer.

Co za imponująca gra aktorska.

Sheena z chłodem przyglądała się temu wyreżyserowanemu dramatowi. Jeśli jej przeczucia były słuszne, Elijah najpewniej właśnie wrócił i prawdopodobnie stał w drzwiach, przyglądając się całej scenie.

Jak można się było spodziewać, z tyłu rozległ się gniewny krzyk: – Co ty wyprawiasz?!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki