Elijah wkroczył do holu szybkim krokiem i pomógł Jennifer wstać. Następnie spojrzał na Sheenę z rozczarowaniem i powiedział: – Myślałem, że po rozwodzie będziesz inna, ale widzę, że wciąż uciekasz się do tych samych, podłych zagrywek. Jesteś obrzydliwa! Zamierzałem nawet przepisać na ciebie tę rezydencję, ale wygląda na to, że nie ma już takiej potrzeby.
– Eli, nie wiń Sheeny. To moja wina, że ją rozgniewałam, przez co popchnęła mnie przypadkiem. Wszystko przeze mnie. Możesz mnie skrzyczeć – tłumaczyła się żałośnie Jennifer, opierając się o niego słabym ruchem.
Gdy rzuciła okiem na Sheenę, w jej spojrzeniu mignął błysk triumfu.
Elijah rozkazał Sheenie chłodnym tonem: – Natychmiast przeproś Jenny.
Sheena poczuła lekką złość.
Czy on tak na poważnie oczekiwał, że ją przeprosi?
Sheena przyglądała się tej kochającej parze. Następnie uśmiechnęła się i delikatnie wyciągnęła Jennifer z objęć Elijaha.
Oboje myśleli, że Sheena się zdenerwuje lub zacznie się bronić, ale ku ich zaskoczeniu ona nadal się uśmiechała.
Jennifer była zdezorientowana. Nie znając intencji Sheeny, w ogóle nie pomyślała o stawianiu oporu, co pozwoliło Sheenie przyciągnąć ją do siebie. Zaraz potem rozległ się głośny dźwięk wymierzonego policzka!
– Ach! – Krzyk znacznie głośniejszy niż poprzednio poniósł się echem po pomieszczeniu, a Jennifer upadła na podłogę, trzymając się za puchnący policzek.
Sheena włożyła w ten cios niemal całą swoją siłę, aż od samego uderzenia zapiekła ją dłoń. Mimo to wciąż się uśmiechała, sprawiając wrażenie niewiarygodnie spokojnej.
Nikt by nie uwierzył, że to ona uderzyła jako pierwsza!
Spojrzała na Jennifer z góry i odezwała się łagodnym tonem: – Skoro stwierdziłaś, że cię skrzywdziłam, jak inaczej miałabym udowodnić swoją nikczemność, jeśli nie wymierzając ci solidnego policzka?
Jennifer siedziała na podłodze, kwiląc, podczas gdy po jej policzkach spływały łzy.
Zuchwałość Sheeny całkowicie zaskoczyła Elijaha; do tego stopnia, że zapomniał pomóc Jennifer.
Posłał Sheenie gniewne spojrzenie, grożąc: – Nie dość, że odmówiłaś przeprosin, to jeszcze uderzyłaś ją po raz kolejny! Próbujesz testować moją cierpliwość?
– Panie Freeman, niech pan nie daje ponieść się wyobraźni. – Sheena machnęła dłonią, uśmiechając się jeszcze bardziej promiennie niż przed chwilą.
– Z racji tego, że kiedyś byliśmy małżeństwem, dam ci prezent na pożegnanie!
Wyciągnęła z torebki gruby plik papierów i cisnęła nim prosto w twarz Elijaha.
Kartki rozsypały się w powietrzu.
Elijah złapał jedną z nich. Zobaczył, że jest to wydruk wiadomości tekstowych pełnych obelg i kpin.
W milczeniu przeczytał ich treść wysłaną z nieznanego numeru i poczuł wstrząs.
Po odwróceniu kartki znalazł dowody na to, że minionej nocy podano mu narkotyki, a wszystkie szczegóły wskazywały na Jennifer.
Elijah zmarszczył brwi, wpatrując się w Jennifer z niedowierzaniem.
Jennifer właśnie skończyła czytać treść na kartce, a jej twarz w jednej chwili zbladła jak płótno.
Istotnie, wynajęła kogoś, by dosypał narkotyku do drinka Elijaha. Zaprosiła go nawet do hotelu, lecz nie spodziewała się, że kierowca przez pomyłkę odwiezie go z powrotem do rezydencji, dając tym samym Sheenie tę niespodziewaną przewagę.
Jennifer aż kipiała ze złości.
Początkowo chciała jedynie wysłać Sheenie kilka raniących wiadomości. Jednak w najśmielszych snach nie przypuszczała, że Sheena skonfrontuje się z nią w taki sposób!
Co Elijah sobie teraz o niej pomyśli?
Zanim Jennifer w ogóle zdążyła spróbować cokolwiek wyjaśnić, Sheena zabrała już swoje bagaże. Po raz ostatni spojrzała na mężczyznę, którego niegdyś tak głęboko kochała.
– Elijah, zapamiętaj to sobie. To nie ja zostałam porzucona w tym rozwodzie. Tylko ty! To ja ciebie zostawiam! Ani ty, ani rodzina Freemanów na mnie nie zasługujecie!






