Kroki odbiły się echem od strony schodów.
Ze schodów zeszły dwie sylwetki. Obie miały pospolity i niepozorny wygląd.
Jednym z nich był mężczyzna po pięćdziesiątce, ubrany w garnitur. Sprawiał wrażenie zwyczajnego starszego pana.
A jednak był ową grubą rybą, o której mówiono. Ten człowiek był okrytym złą sławą baronem narkotykowym.
Co więcej, był starym znajomym, którego szukała Isabelle – Spadille






