Zdezorientowany Jim, słysząc nonszalancką uwagę Isabelle, nie potrafił powstrzymać gorzkiego uśmiechu, z trudem wydusząc: „Wydaje mi się, że to dość poważna sprawa”.
Maria, wrzucona do samochodu, walczyła, by stanąć na nogi.
Pistolet wyślizgnął się z jej dłoni, gdy zainterweniował Jim, odpychając ją w bezpieczne miejsce. Sięgając po bicz przypięty do pasa, wywinęła nim, żądając: „Kim jesteście? Wy






