Była dopiero dziesiąta, nie do końca późno w nocy, ale w willi panowała upiorna cisza, bez żadnych oznak kręcących się wokół ludzi.
Choć wydawało się, że jest spokojnie, niebezpieczeństwo czaiło się wszędzie.
W ukryciu czekały ludzkie cienie, gotowe zaatakować w każdej chwili.
Isabelle bezszelestnie wślizgnęła się do willi. Niedługo potem odcięto zasilanie, pogrążając całe miejsce w ciemnościach.






