Teraz znowu wydawała się obiektem badawczym w laboratorium – żelazne łańcuchy na jej nadgarstkach przynajmniej sprawiały takie wrażenie.
Przed żelazną klatką stało kilka osób.
Isabelle słabo skierowała na nich wzrok.
Pierwszym, co zobaczyła, był nadgarstek owinięty łańcuchem. Nie musiała widzieć twarzy, by wiedzieć, kto przed nią stoi.
Właściciel zamku, Trefl, wreszcie odważył się pokazać.
Isabell






