Jego ton był łagodny, pomimo niepokoju w sercu.
Isabelle zapytała: „Czy to ma jakieś znaczenie?”.
„Oczywiście” – odpowiedział poważnie George.
„Jeśli to pierwsze, byłbym wniebowzięty. Ale jeśli to drugie, zaakceptuję to tylko pod warunkiem, że oddasz mi się, nie zrywając ze mną więzi”.
Uśmiechnął się szelmowsko.
„Jeśli nie mogę mieć obu tych rzeczy, wolałbym poprzestać na tym, co jest. Wolałbym pr






