(POV Serafiny)
– Pobudka, piękna – powiedział Sebastian, wchodząc do sypialni i odsłaniając żaluzje, zalewając pokój promieniami słońca.
Jęknęłam i położyłam sobie poduszkę na twarzy. – Jeszcze dziesięć minut.
Sebastian delikatnie zabrał mi poduszkę, co wywołało u mnie cichy warkot.
Zatrzymajmy się na sekundę. Zazwyczaj jestem rannym ptaszkiem. Przez połowę czasu wcale nie zadaję sobie trudu, by n






