(Z perspektywy Serafiny)
Mam zaledwie 14 lat, więc nie byłam na zbyt wielu pogrzebach. Nie znałam wszystkich związanych z nimi rytuałów i nie wiedziałam, ile czasu zajmuje ich odprawienie.
Pogrzeb zaczął się o 14:00, więc zakładałam, że ceremonia i rytuały zakończą się, a przynajmniej dobiegną końca przed zmrokiem. Nie zorientowałam się w swoim błędzie aż do momentu, gdy było już za późno, kiedy to usiadłam obok matki w jednym z najbardziej widocznych miejsc w całym amfiteatrze. Gdybym zdawała sobie sprawę z tego, co się z tym wiąże, spróbowałabym znaleźć miejsce z tyłu lub z boku. Zrobienie tego prawdopodobnie zdenerwowałoby moich rodziców, ale nie tak bardzo, jak błaganie o wyjście w samym środku ostatnich modlitw za Gwendolyn.
Nigdy wcześniej nie widziałam u moich rodziców tak wielu negatywnych emocji. Moje serce pękało, gdy patrzyłam, jak trzymają się siebie nawzajem i płaczą. Może i nie postrzegałam Gwendolyn w takim samym świetle jak oni, ale ją kochałam. A co najważniejsze, kochałam i nadal kocham ich. Zrobiłabym wszystko, aby sprawić, by ból moich rodziców zniknął.
Z pozytywnej strony, być może zdenerwowanie ich było dobrym odwróceniem uwagi. Zamiast czuć smutek, mogli czuć gniew.
Nie to, żebym miała wybór. Im ciemniej się robiło, tym bardziej moje ciało zaczynało boleć i rwać. Czułam dreszcze i zawroty głowy i pomimo robienia wszystkiego, co w mojej mocy, by usiąść wygodnie, wiedziałam z opowieści znajomych i z tego, co widziałam, że dzieliły mnie minuty od zrobienia z siebie widowiska. Musiałam się stamtąd wydostać i to szybko.
Wszelka nadzieja, którą miałam, że podczas przemiany ktoś będzie przy mnie, prysła. Wiedziałam, że w tej kwestii jestem zdana tylko na siebie.
Gdy wstałam, poczułam na sobie gniewne spojrzenie. Nie mogłam się powstrzymać, by nie odwrócić się i nie sprawdzić, kto mnie tak pacyfikuje wzrokiem. Nie było niespodzianką, że był to przyszły alfa, Sebastian. Przez krótką chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, a potem umknęłam.
Dziś nie pierwszy raz przyłapałam Sebastiana na tym, że na mnie patrzy, ale po raz pierwszy zobaczyłam w jego spojrzeniu tyle złości i urazy. Nie miałam pojęcia, o co w tym chodziło, ale tłumaczyłam sobie, że prawdopodobnie to po prostu sposób, w jaki Sebastian postanowił przeżywać żałobę.
Niezdarnie, przewracając po drodze kilka kompozycji kwiatowych przy wyjściu, w końcu udało mi się wydostać z obiektu. Pospieszyłam do pobliskiego lasu. Początkowo zaczęłam kierować się w stronę, w którą poszłam z Gwendolyn wczorajszej nocy, ale szybko zorientowałam się, że to zły pomysł. Postanowiłam wyruszyć w przeciwnym kierunku, w stronę wodospadu.
Wciąż nie mam pojęcia, dlaczego Gwendolyn tak bardzo naciskała, bym spotkała się z nią w lesie zeszłej nocy. Powiedziała mi, zanim zeszła na dół oglądać film z Sebastianem, że ma dla mnie coś specjalnego, co chce mi pokazać o północy. Próbowałam jej wytłumaczyć, że nie chcę się z nią spotykać tak późno, ponieważ musiałam oszczędzać energię na pierwszą przemianę, ale ona uparła się przy swoim... a ja aż nazbyt dobrze wiedziałam, co się dzieje, gdy Gwendolyn była uparta lub czuła, że ktoś podważa jej zdanie. Do tego, naiwnie sądziłam, że istnieje cień szansy, iż Gwendolyn chciała dać mi prezent lub, po raz pierwszy, zrobić dla mnie coś miłego.
Kolejny błysk bólu oderwał mnie od dalszego rozmyślania o wczorajszej nocy, a ja upadłam na ziemię.
Nagle usłyszałam głos w mojej głowie. "Idź dalej, Serafino. Idź dalej. Dotrzyj do wodospadu".
Nie byłam pewna, do kogo należał ten głos, ale wiedziałam, że muszę go posłuchać. Z trudem podniosłam się na równe nogi... tylko po to, by znów upaść na ziemię, gdy uderzył mnie kolejny przypływ bólu. Wszystko we mnie chciało się poddać i modlić, by dołączyć do Gwendolyn, gdziekolwiek teraz była. Jednakże głos odezwał się znowu.
"Serafino, pomogę ci przez to przejść, ale musisz się ruszyć. Proszę. Czołgaj się, jeśli musisz, ale musisz dotrzeć do wodospadu".
Powoli przeszłam na czworaka i czołgałam się tak szybko, jak potrafiłam, przez las w stronę wodospadu. Moje dłonie i nogi były całe zadrapane, ale zadrapania to nic w porównaniu z bólem, który czułam, gdy moje ciało przygotowywało się do pierwszej przemiany.
Zajęło mi to co najmniej 10 minut — choć w mojej głowie wydawało się, że to raczej kilka godzin — ale w końcu dotarłam do wodospadu. Będąc na miejscu, upadłam bez sił. Ból nadal uderzał we mnie potężnymi falami i kilka razy byłam pewna, że przestanę oddychać.
"Trzymaj się, Serafino. Wszystko będzie dobrze. Musisz oczyścić umysł i po prostu skupić się na tym, by odpuścić".
Ból był zbyt silny, by z nim walczyć lub cokolwiek kwestionować, więc zamknęłam oczy i po prostu zrobiłam to, co mi kazano. Słyszałam i czułam dźwięk łamiących się kości. Miałam wrażenie, jakby moje ciało w zasadzie zapadało się samo w sobie.
W końcu, po kilku kolejnych minutach — które znowu zdawały się mijać w zwolnionym tempie — ból nagle ustał.
"Dobra robota, Serafino. Spisałaś się na medal" — powiedział głos.
Ból minął, więc wreszcie mogłam zadać kilka pytań. "Kim... kim jesteś?" — zapytałam.
"Jestem twoim wilkiem, głuptasie. Mam na imię Nyx. Jesteś gotowa zobaczyć, jak wyglądam?"
"T-tak."
"Dobrze. Teraz otwórz oczy."
Otworzyłam oczy i od razu zauważyłam, że nie jestem już człowiekiem. Moje stopy i dłonie były łapami. Następnie spojrzałam w wodę, która zbierała się na skraju wodospadu, i zobaczyłam swoje odbicie... a raczej odbicie Nyx. Moje serce zamarło.
Istnieje wiele różnych rodzajów wilków — alfy; bety; gammy; wilki wojownicy; wilki srebrne; wilki białe; wilki rude; wilki omegi. A nawet w obrębie tych kategorii występują różne rozmiary, maści i znaczenia. Uczymy się o rodzajach wilków w szkole.
"Oczekuj nieoczekiwanego" było frazą, którą często powtarzano na temat pierwszej przemiany, ale w rzeczywistości twój wilk na ogół podąża za twoim rodowodem: dzieci alf będą zwykle alfami; dzieci bet będą zwykle betami; i tak dalej. Zazwyczaj wielkie emocje — szczególnie przy dzieciach postawionych w hierarchii wilków — skupiają się na rozmiarze, maści i osobowości nowego wilka.
W odbiciu w tafli wody spoglądał na mnie rodzaj wilka, jakiego nigdy nie widziałam i o którym nie uczono mnie w szkole. Sierść Nyx miała piękny, niebieskawo-srebrny kolor, który niemal lśnił. Po prawej stronie jej zadu znajdował się duży symbol czarnego półksiężyca, a czarny odcień tego symbolu pasował do jej całkowicie czarnych łap i czarnego ogona. Ponadto zauważyłam, że Nyx jest ogromna. Chociaż trudno było to ocenić, wydawało mi się, że Nyx była przynajmniej tak duża, jak niektóre wilki alfy.
"Jakim rodzajem wilka jesteśmy, Nyx?"
"Wyjątkowym. Z czasem dowiesz się więcej, ale wiedz, że Bogini Księżyca pobłogosławiła naszą dwójkę, Serafino."
Nic nie powiedziała; nie byłam pewna, co powiedzieć.
Nyx i ja siedziałyśmy jeszcze chwilę przy wodospadzie, zanim przypomniałam sobie o pogrzebie Gwendolyn. "Musimy wracać!" — wpadłam w panikę, przekazując to Nyx.
Nyx poprowadziła mnie przez proces powrotnej przemiany do ludzkiej postaci, a ja gorączkowo przeszukiwałam pobliskie drzewa w poszukiwaniu ubrań. Znalazłam męską koszulkę i szorty. Obie rzeczy były o wiele za duże na moją drobną sylwetkę, więc zdecydowałam się po prostu założyć t-shirt.
Złapałam też z ziemi moje okulary i włożyłam je; całe szczęście nie stłukły się podczas przemiany. Teraz, kiedy miałam Nyx, nie potrzebowałam ich więcej, ponieważ ona uzdrowi moje oczy. Jednakże Nyx ostrzegła mnie, że — na razie — najlepiej będzie, abym nadal nosiła okulary i pozwoliła wadasze wierzyć, że wciąż nie mam swojego wilka. Pomyślałam, że to dość dziwne, że mi to mówi, ale nie miałam powodu, by jej nie ufać.
Pospieszyłam z powrotem do domu watahy i weszłam do apartamentu bety, mając nadzieję, że szybko się przebiorę i dołączę do pogrążonego w żałobie tłumu.
Niestety, gdy tylko weszłam do apartamentu, spotkałam się z gniewnym, oskarżycielskim spojrzeniem mojej matki.
"GDZIEŚ TY BYŁA? JAK ŚMIAŁAŚ ZROBIĆ SCENĘ NA POGRZEBIE WŁASNEJ SIOSTRY! NIE MASZ WSTYDU? CZY JESTEŚ TAK SAMOLUBNA I ZAPATRZONA W SIEBIE, ŻE NIE MYŚLISZ O NIKIM INNYM POZA SOBĄ?"
Nie powiedziałam nic. Bo i co mogłam powiedzieć?
Wtedy moja matka zrobiła coś, czego przez 14 lat mojego życia nigdy wcześniej nie zrobiła. Uderzyła mnie w twarz. Mocno. A dalej bicie tylko postępowało.






