(Z perspektywy Seraphiny)
Jestem właśnie w watahowej kuchni, piekąc ciasteczka. Albo raczej próbując je upiec. Wygląda na to, że dzięki mojemu „pomocnikowi” natknęłam się na pewien problem. Powinnam była wiedzieć, że przyjęcie jego pomocy to będzie zły pomysł.
– Poważnie, Brady? – pytam, z opadniętą niemal do samej podłogi szczęką.
– Daj spokój, Seraphino. To musiał być dość powszechny błąd. Ni






