– Dalej chce ci się żreć? Żryj te pomyje!
Ze wściekłym warknięciem mężczyzna wyrzucił z rozpadającego się domu kolejne ciało.
Dźwięk uderzenia ciała o ziemię poniósł się echem – głuchy łomot! – a w powietrze wzbiła się chmura pyłu, gdy sylwetka runęła w błoto. Mężczyzna, który upadł, wił się w mazi; jego kończyny były powykręcane i bezużyteczne, nie pozwalały mu się podnieść. Gardło pracowało z tr






