Ostrze Carmen lśniło mrocznie w słabym świetle, unosząc się tuż nad klatką piersiową dziekan Eliry Blackthorn. Krew już ślizgała się po jej ubraniu, tworząc kałużę na podłodze, lecz drżące usta Eliry wciąż czepiały się życia poprzez słowa.
"Dam ci dwa wyjścia," warknęła Carmen, a jej niski głos drżał od siły furii. "Pierwsze – powiesz mi dokładnie, gdzie jest córka Riley, a ja podaruję ci szybką ś






