Rozdział 10
Rhea
Nie śpię przez resztę nocy. Nie śpię aż do wschodu słońca, a gdy przychodzi odpowiednia pora, udaję się prosto do domu watahy. Poranny, cichy spacer łagodzi nieco panikę w mojej głowie, ale nie potrafię uciec od rzeczywistości. Strach, który w sobie noszę, jest zbyt ogromny, by można go było łatwo zmyć.
Wpadam na Tony'ego, gdy wchodzę do środka.
– Hej. – Posyła mi nieśmiały uśmiec






