Następnego ranka Genevieve wstała z łóżka i omal nie potknęła się o jedną z wielu papierowych toreb z książkami w swoim pokoju. Przypomniało jej to cały wczorajszy dzień spędzony u boku Alexandrosa; uśmiechnęła się do siebie w ciemności, przebierając się na poranny bieg.
Gdy jej biała wilczyca zbliżała się do miejsca, do którego udawała się każdego ranka, do jej nozdrzy dotarł zapach drewna akac






