Słowa Lizzie uderzyły w Artura niczym piorun.
Spojrzał na nią z ukosa, a jego klatka piersiowa gwałtownie falowała. Wściekłość w jego oczach była tak intensywna, że niemal wyczuwalna, niczym ostrze wymierzone prosto w jej serce.
"Jak śmiesz!" Artur uderzył pięścią w stół. Jego głos, tnący jak odłamki lodu, chłostał Lizzie. "Wygląda na to, że pragniesz śmierci, skoro ośmielasz się rzucać klątwy na






