Nagle na zewnątrz sali rozległ się głośny huk, a z belek posypał się kurz.
Królowa gwałtownie się wyprostowała, z przerażeniem patrząc w kierunku źródła hałasu.
Do środka wbiegło kilku królewskich służących, przepychając się nawzajem i krzycząc w panice: – Stało się coś złego! Stało się coś strasznego! Straż Egidy najechała Cesarskie Miasto!
– To czysty nonsens. Jak pałac, tak niezdobyty jak nasz,






