languageJęzyk

Rozdział 5

Autor: Vivienne Blackwood29 kwi 2026

Z perspektywy Kellana

"Hej, nowy Alfo dupku!"

Mówi Rowan, zachodząc mnie od tyłu i klepiąc po ramieniu.

"Hej, kutasi oddechu!"

Mówię, uśmiechając się do niego pod nosem. Piorunuje mnie wzrokiem, po czym mnie odpycha.

Myślałem, że umrę i prawie zwaliłem się z nóg ze śmiechu, gdy zauważyłem, jak przyłożył dłoń do ust, po czym w nią chuchnął i powąchał, kiedy myślał, że nie patrzę.

Jego głowa gwałtownie odwróciła się w moją stronę, gdy stałem zgięty wpół, trzymając się za brzuch i śmiejąc się niekontrolowanie. Warknął na mnie, a następnie odszedł szybkim krokiem.

"Kellan, chodź tu."

Zawołał mnie brat.

Podszedłem do miejsca, gdzie stał z moim ojcem i tatą. Mój tata szybko mnie obejmuje, zupełnie jakby widział mnie po raz pierwszy od mojego powrotu.

"Na Boginię, Kellan, tak bardzo za tobą tęskniłem!" Mówi mój tata, miażdżąc mnie w uścisku. Śmieję się, klepiąc go po plecach.

"Tato, widziałeś mnie raptem kilka godzin temu." Powiedziałem, nadal się śmiejąc.

"Wiem, ale po prostu naprawdę za tobą tęskniłem!" Mówi z uśmiechem, wyrywając się z uścisku.

"Więc, rozmawiałem właśnie z ojcem i tatą, i powiedziałem mu, że chcesz przejąć wszystko już teraz. Skontaktowałem się ze starszyzną i mogą przeprowadzić ceremonię jutro. Wiem, że to wcześniej, niż się pewnie spodziewałeś, ale jeśli nie zrobią tego jutro, nie będą w stanie przyjechać przez kolejne 3 tygodnie."

Wow! Pomyślałem, słuchając tego, co mówił. Wiem, że powiedziałem, iż chcę przejąć obowiązki teraz, ale nie przewidziałem, że uda im się pojawić tak szybko.

"Wow, no dobra! Chyba powinienem sprawdzić, czy moje wyjściowe ubrania nadal na mnie pasują."

Powiedziałem, spoglądając w dół na siebie i zdając sobie sprawę, że najprawdopodobniej już na mnie nie będą dobre. Trochę nabrałem masy podczas nieobecności. Miesiąc temu musiałem kupić nowe ubrania po tym, jak założyłem jedną z moich koszul, a ta pękła w szwach, gdy tylko napiąłem mięśnie. Najlepszy moment w życiu, muszę dodać! Pomyślałem, uśmiechając się do siebie.

"Ta, może powinieneś też upewnić się, że Delaney ma coś ładnego do założenia, ponieważ będą chcieli, aby ona też tam była, nawet jeśli jeszcze nie sfinalizowaliście więzi. Wciąż jest twoją przeznaczoną i będą chcieli ją zobaczyć. Po prostu później przeprowadzicie dla niej ceremonię Luny."

Powiedział, a ja poczułem, jak ciepło rozlewa się w mojej piersi na myśl o tym, że zostanie moją Luną. Uśmiechnąłem się do siebie, a mój tata zachichotał.

"To wspaniałe uczucie, prawda?" - powiedział mój ojciec. Spojrzałem na niego, nie wiedząc, o co mu chodzi.

"Świadomość, że twoja przeznaczona wkrótce zostanie twoją Luną, to wspaniałe uczucie, prawda?"

Powiedział mój ojciec, zerkając na mojego tatę, po czym objął go ramieniem i przyciągnął do swojego boku. Mój tata zarumienił się i schował twarz w jego piersi. Mój ojciec cicho się zaśmiał, po czym złożył pocałunek na czubku jego głowy.

Moi rodzice są zdecydowanie bardzo uroczy i zakochani w sobie po uszy, myślę, obserwując ich.

"Aua, cholera! Niech ktoś zdejmie ze mnie tego pieprzonego wampira!"

Krzyczy Rowan, a my wszyscy szybko spoglądamy w jego stronę, widząc Ashtona na nim, z kłami wtopionymi w jego szyję, wydającego groźne warczenie.

Ashton siada po wyrwaniu kłów z szyi Rowana, a ja widzę, że jego oczy są czerwone, co daje mi do zrozumienia, że Daxon, jego wampir, przejął kontrolę.

"Mówiłem ci, żebyś przestał mnie nazywać kurduplem!"

Warczy Daxon, zanim schodzi z Rowana.

Vaughn śmieje się, podchodząc i obejmując Daxona ramionami. Daxon spogląda na niego, warcząc, po czym wskakuje mu w ramiona i wbija kły w szyję Vaughna.

Vaughn jęknął, po czym klepnął Daxona w tyłek, a następnie spojrzał w naszą stronę.

"Wybaczcie nam, ale muszę iść zerżnąć tego małego!"

Powiedział mój brat, sprawiając, że wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, gdy niósł trochę zbyt wyrywającego się do przodu Daxona z powrotem do posiadłości.

"Rowan, nie zgub mojego syna!"

Zawołał Vaughn, zanim zamknęły się drzwi.

Kilka minut później Rowan podchodzi do mnie, trzymając chichoczącego Hudsona na odległość wyciągniętych ramion.

"Masz, weź tego małego łobuza, właśnie próbował mnie ugryźć w szyję!

Co do cholery jest z tymi dwoma wampirami!"

Mówi Rowan po wręczeniu mi Hudsona. Roześmiałem się, trzymając małego człowieka w ramionach.

"Mój grzeczny, mały mężczyzna, prawda? Ugryzłeś tego malutkiego Rowana!"

Powiedziałem, szczypiąc go w policzek, co sprawiło, że znów zaczął chichotać.

"Ooo, czy mój mały chłopiec wciąż jest głodny? Chodź do mnie."

Powiedziałem, zauważając, że jego kły wciąż były wysunięte.

Poprawiłem go, unosząc w kierunku swojej szyi, a on szybko się przyssał. Syknąłem na krótkie uszczypnięcie, czując, jak jego maleńkie kły zagłębiają się w moją skórę. Lincoln patrzy na mnie z uniesioną brwią.

"Więc po prostu go sobie podajecie i pozwalacie mu pić z was krew?"

Mówi Lincoln, przyglądając mi się tak, jakby to była najdziwniejsza rzecz, jaką w życiu widział.

"Tylko rodzina. Zazwyczaj wiemy, kiedy jest spragniony krwi. Jeśli któreś z nas go trzyma, to po prostu pozwalamy mu pić."

Powiedziałem, wzruszając ramieniem, którym nie trzymałem Hudsona.

"Więc skąd wiesz, że jest głodny krwi, a nie zwykłego jedzenia?"

Zapytał Lincoln.

"Zazwyczaj jego małe oczka robią się czerwone, a z jego małych usteczek wysuwają się maleńkie kiełki. To najsłodsza rzecz na świecie!"

Powiedziałem, próbując zerknąć na karmiącego się z mojej szyi małego wampirzego siostrzeńca.

Obserwowałem, jak Lincoln drży i krzywi twarz.

"To jest cholernie dziwne!"

Powiedział, a ja nie mogłem się powstrzymać od śmiechu.

"O mój Boże, spójrz na niego!"

Mówi Delaney, zachodząc mnie od tyłu. Czuję, jak dotyka jego twarzy, podczas gdy on pije ze mnie krew.

"O mój Boże, chyba nigdy nie znudzą mi się te jego urocze małe czerwone oczka. Wprost uwielbiam, kiedy na mnie patrzy z tymi swoimi małymi czerwonymi oczkami!"

Mówi z ogromną ekscytacją.

To sprawia, że Lincoln patrzy na nas z jeszcze większym szokiem.

"Ta, pójdę po prostu w tamtą stronę."

Mówi Lincoln, wskazując na przeciwny kierunek i odchodząc. Delaney i ja natychmiast wybuchamy śmiechem.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Rozdział 5 - Odzyskać swoich dwóch alf | StoriesNook