Właśnie w momencie, gdy orzechy miały trafić do ust starszego pana, coś smoliście czarnego przeleciało w powietrzu i z trzaskiem uderzyło go w nadgarstek.
Brudne orzechy wypadły mu z rąk i rozsypały się po całym jego ciele.
Starszy pan krzyknął z przerażenia.
Kruczoczarna rzecz spadła na miękką trawę kwietnika i przeturlała się dwa razy... Okazało się, że to żółw.
Żółw wprawnie odwrócił się na brz






