Oczy Charlesa rozszerzyły się z wściekłości, a jego gniew płonął niczym pożar.
– Panno Quinn, to sprawa rodzinna – warknął. – Jest pani osobą z zewnątrz, niech się pani nie wtrąca.
Annabelle prychnęła.
– Sprawa rodzinna?
– Czy wy kiedykolwiek traktowaliście Sophie jak jedną z was? Przez ostatnie trzy lata jedyne, co widzę, to jak wy wszyscy się nad nią znęcacie i ją upokarzacie. Szczerze mówiąc, p






