Richard podał jej butelkę wody, jego oczy były głębokie i nieodgadnione. – Nie, w zasadzie byłaś całkiem urocza.
Sophia pomyślała sobie: „Urocza? Po tym, co właśnie zrobiłam? Akurat... prędzej jak całkowite pobojowisko”.
Przyjęła butelkę i wzięła kilka uspokajających łyków, próbując ukoić nerwy.
Kiedy złapała oddech, zerknęła na zegarek – było już po dziewiątej.
W parku panowała grobowa cisza. Pra






