— Ty... — wykrztusił David, zbyt wściekły, by dokończyć.
Jej bezczelny uśmieszek był dla Davida jak policzek. „Jak to możliwe, że wczoraj upiekło jej się na sucho?”, kipiał ze złości.
Sophia posłała mu promienny, swobodny uśmiech. — Proszę, proszę, wygląda na to, że w rodzinie Evansów trwa prawdziwa impreza!
— Ale hej, brzmi, jakby mama i tata mieli na górze niezłą sprzeczkę. Jesteś pewien, że nie






