Okrzyki radości dobiegające z sąsiedztwa po prostu nie cichły, przez co Lucas czuł się na ich tle jak kompletny nieudacznik.
Przez całe popołudnie był niespokojny i podirytowany.
Za każdym razem, gdy jego wędka choćby drgnęła, Lucas zrywał ją w górę, tylko po to, by ryba zjadła przynętę i uciekła, zanim w ogóle zdążył zareagować.
Spędził całe popołudnie, miotając się, zużył większość przynęty i, c






