Głowa Sophii uderzyła o ścianę, a ostry ból przeszył jej czaszkę, sprawiając, że obraz przed oczami się rozmył. Oparła się o ścianę, walcząc o złapanie tchu.
Charles nie przestawał wrzeszczeć: „Stawaliśmy dla ciebie na rzęsach, okazaliśmy ci tyle łaski. Odkąd wróciłaś, nie minął ani jeden spokojny dzień. Zawsze stroisz fochy, zachowując się tak, jakby cała rodzina była ci coś winna!”.
Margaret wes






