languageJęzyk

Rozdział 2 Rodzina

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Sierra uniosła głowę, obserwując oddalające się plecy Bradleya z nutą chłodu w oczach.

To dobrze… Dobrze, że już dawno przestała czegokolwiek od nich oczekiwać. Inaczej znów mogłaby poczuć się zraniona.

Weszła za Bradleyem do domu. Dokładnie tak, jak powiedział, byli tam wszyscy z wyjątkiem Franklina Xandera.

Jej bracia, Evan i Sean, siedzieli na kanapie i rozmawiali z Denise.

„Sean, ten strój wygląda tak dobrze. Daj mi go”.

„Jasne, nie ma problemu. Zadzwonię do marki i poproszę, żeby przysłali całą sezonową kolekcję” – powiedział wspaniałomyślnie Sean Xander.

„Evan, nie potrafię skończyć mojej pracy dyplomowej. Spojrzysz na nią później? Proszę, Evan?”.

„Oczywiście” – odpowiedział pobłażliwie Evan Xander.

Matka Sierry, Eleanor, siedziała obok nich, obserwując trójkę rodzeństwa z łagodną czułością.

Co za pełna ciepła i miłości scena.

To miejsce nigdy nie było domem Sierry.

Zupełnie jak sześć lat temu, gdy sprowadzono ją tu po raz pierwszy, wciąż była outsiderką, zawsze nie na miejscu.

Wtedy Denise wypłakiwała sobie oczy, a cała rodzina zgromadziła się wokół niej, próbując ją pocieszyć.

Nikt nawet nie zwrócił uwagi na Sierrę, zostawiając ją stojącą samotnie przez ponad godzinę.

Tym razem przynajmniej nie musiała czekać tak długo.

Eleanor wkrótce ich zauważyła i wstała z ekscytacją.

„Sierra, wróciłaś!” Chwyciła dłoń Sierry z widocznym wzruszeniem. „Chodź, niech ci się dobrze przyjrzę. Schudłaś! Ale twoja cera jest teraz o wiele jaśniejsza”.

Sierra delikatnie cofnęła dłoń i powiedziała uprzejmie: „Pani Eleanor, dziękuję za troskę”.

„Wystarczy!” Bradley powstrzymywał swoją frustrację przez całą drogę do domu, ale w końcu pękł.

„Cała rodzina czekała na ciebie, wita cię w domu, a ty z czymś takim wyjeżdżasz? Przed kim zgrywasz taką zimną i zdystansowaną?”.

Twarz Eleanor zrzedła, wyglądała na zranioną. „Sierro, czy ty nas obwiniasz?”.

Gdy tylko Eleanor posmutniała, cała rodzina pospieszyła ją pocieszać. Oczy Denise zaczerwieniły się z niepokoju.

„Mamo, nie smuć się”.

„Sierra, to wszystko moja wina! Wiń mnie, jeśli chcesz, ale nie zachowuj się w ten sposób. Mama tak bardzo za tobą tęskniła przez te trzy lata. Myślała o tobie cały czas. Jeśli tak się będziesz zachowywać, pęknie jej serce”.

Sierra chłodno obserwowała rozgrywającą się przed nią scenę.

Jakież to było absolutnie niedorzeczne.

To ona była tą, którą zamknięto na trzy lata.

A jednak teraz zachowywali się tak, jakby to ona była jakąś niewdzięczną kryminalistką.

„Wystarczy już. Zaledwie postawiłaś stopę w tym domu, a już psujesz atmosferę. Możesz przestać?” – warknął niecierpliwie Sean. „Pospiesz się i przeproś mamę”.

Sierra wykrzywiła wargi w delikatnym uśmiechu i spojrzała na Seana. „Czy pan Xander nie ogłosił już publicznie, że zerwał ze mną wszelkie więzi, kiedy zapadł wyrok? Dlaczego miałabym przepraszać?”.

Więc co było złego w nazywaniu jej „panią Eleanor”?

W chwili, gdy Sierra skończyła mówić, w całym pokoju zapadła grobowa cisza.

Eleanor patrzyła na Sierrę, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała, jak zacząć.

Ostatecznie to Bradley zabrał głos.

„Akcje firmy wtedy leciały na łeb na szyję. Tata nie miał wyjścia, musiał podjąć tymczasową decyzję. Przywrócimy wszystko później, nie martw się”.

Kontynuował: „Dobra, musisz być zmęczona. Idź na górę, weź prysznic, a potem zejdź na kolację”.

W porównaniu z tym, jak zachowywał się wcześniej, ton Bradleya znacznie złagodniał. Gdyby Sierra o tym nie wspomniała, być może w ogóle by o tym zapomniał.

Wtedy, gdy rozeszła się wieść o tym, że ktoś z ich rodziny był zamieszany w ucieczkę z miejsca śmiertelnego wypadku bez prawa jazdy, akcje firmy drastycznie spadły. Franklin wydał publiczne oświadczenie o zerwaniu więzi z Sierrą, co było posunięciem wymyślonym przez samego Bradleya.

Plan zakładał, że przywrócą ją do rodziny, gdy tylko sytuacja się uspokoi.

Ostatecznie jednak po prostu o tym zapomnieli.

Bradley rzucił Sierrze spojrzenie z nieznanym mu dotąd poczuciem winy.

Ale tym, co zaniepokoiło go bardziej, był wyraz jej twarzy.

Znajomy podziw, tęsknota w jej oczach — jedno i drugie zniknęło.

Teraz w jej spojrzeniu nie było zupełnie nic.

Ta pustka w jej spojrzeniu wzbudzała w nim dziwne poczucie dyskomfortu.

Sierra zignorowała ich i poszła za służącą na górę, do swojego pokoju.

Nie mogła się doczekać, by zmyć z siebie kurz i brud.

Jednak kiedy zobaczyła przygotowane dla niej ubrania, zamilkła.

To był dokładnie styl Denise. Falbanki, koronki, słodkie wzorki — rzeczy, których nigdy nie lubiła.

Odkąd przybyła do tego domu, jej garderoba zawsze tak wyglądała.

Początkowo głupio myślała, że to sposób, w jaki matka okazuje jej uczucie.

Więc chociaż ich nie lubiła, i tak je nosiła.

Później poznała prawdę.

To były po prostu resztki po Denise.

W każdym sezonie najnowsze kolekcje były najpierw kupowane dla Denise.

To, czego Denise nie chciała, trafiało do Sierry.

Tym razem nie zamierzała już więcej nosić używanych ubrań.

Po wzięciu prysznica Sierra przebrała się z powrotem w ubrania, które miała na sobie wcześniej.

Kiedy zeszła na dół, rodzina Xanderów siedziała już przy stole w jadalni.

Nazwali to powitalną kolacją na jej cześć.

A jednak nikt na nią nie poczekał.

Zamiast tego wszyscy byli zajęci nakładaniem jedzenia na talerz Denise.

Dopiero gdy Sierra usiadła, Eleanor wreszcie zdała sobie sprawę, że całkowicie o niej zapomnieli.

Po raz pierwszy w oczach Eleanor mignęło poczucie winy. Kiedy zobaczyła, że Sierra wciąż ma na sobie swoje stare ubrania, szybko zapytała: „Dlaczego się nie przebrałaś? Rozmiar był zły?”.

„Tak” – odpowiedziała krótko Sierra, nie zadając sobie trudu, by cokolwiek wyjaśniać.

„Och, to moja wina! Uznałam, że ty i Denny jesteście mniej więcej tego samego rozmiaru, więc pomyślałam, że będą pasować”.

Mniej więcej tego samego rozmiaru?

Sierra była o pół głowy wyższa od Denise.

Czy Eleanor nigdy nie zauważyła, że te ubrania zawsze były na nią za krótkie?

Sierra nie mogła powstrzymać się od lekkiego prychnięcia. „Pani Eleanor, to nie pani wina. W więzieniu dobrze jadłam i spałam. Musiałam urosnąć. To zrozumiałe, że pani o tym nie wiedziała”.

W jadalni natychmiast zapadła cisza.

Brzęk.

Widelec wysunął się z dłoni Denise i z brzękiem upadł na podłogę. Jej twarz pobladła, a oczy wypełnił strach.

Eleanor natychmiast zaczęła ją pocieszać. „Wszystko w porządku, Denny”.

Głos Bradleya spochmurniał. „Nie rozmawiaj o tamtym miejscu. Denny się boi”.

Sama wzmianka o więzieniu wywoływała u Denise niepokój.

Wszyscy się o nią martwili.

Ale czy kiedykolwiek pomyśleli o tym, jak Sierra przetrwała te trzy lata?

Sierra wykrzywiła usta w kpiącym uśmiechu.

A więc ludzkie serce potrafiło być aż tak stronnicze.

Spojrzała na rodzinę Xanderów, z których każdy skupiony był na pocieszaniu Denise.

Przez jej oczy przemknęła fala ironii.

Nie mówiąc nic więcej, chwyciła swój widelec i zaczęła jeść.

Jedzenie niczemu nie było winne.

Minęło dużo czasu, odkąd zjadła normalny, porządny posiłek.

Zanim rodzina Xanderów otrząsnęła się z szoku, ich oczom ukazał się taki właśnie widok — Sierra jadła w zawrotnym tempie, całkowicie niewzruszona, jakby ich zaniedbanie w ogóle jej nie obeszło.

Ta wersja Sierry wydawała im się obca.

W przeszłości zawsze była przewrażliwiona na punkcie ich nastrojów.

Wystarczyło, by zmarszczyli brwi, a wpadała w panikę, nieustannie próbując ich zadowolić.

Nie potrafiła się rozluźnić, dopóki nie zobaczyła, że się uśmiechają.

Ta zmiana w niej była niepokojąca.

Bradley miał już coś powiedzieć, kiedy jego wzrok padł na jej nadgarstek.

Przez jej skórę ciągnęła się długa, paskudna blizna.

Bez zastanowienia wypalił: „Co ci się stało w rękę?”.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Rozdział 2 Rodzina - Poza przebaczeniem: Wybrali fałsz, teraz błagają. | StoriesNook