languageJęzyk

Rozdział 3 Plany

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Sierra spojrzała na swój nadgarstek, a jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. „A, to. Zraniłam się”.

Bradley otworzył usta, ale ostatecznie nic nie powiedział.

Tego rodzaju rana nasuwała na myśl najróżniejsze rzeczy.

Gniew, który czuł wcześniej po ostrych słowach Sierry, nieco przygasł. Odchrząknął. „Mimo że wciąż jesteś na warunkowym, udało nam się przywrócić ci status studenta. Jutro załatwisz formalności w dziekanacie i wrócisz na zajęcia”.

Sierra była nieco zaskoczona.

Zastanawiała się, jak wrócić na uczelnię, ale nie spodziewała się, że rodzina Xanderów załatwi to za nią. Przynajmniej zaoszczędziło jej to trochę kłopotu.

Najpierw wróci na uczelnię. Potem złoży wniosek o zmianę kierunku.

Zawsze chciała studiować biologię, ale przez Denise została zmuszona, by pójść na wydział literatury.

Rodzina Xanderów nie chciała, by Denise była na tym wydziale sama, więc zmienili kierunek Sierry, nawet jej nie pytając.

Aby się wpasować, podjęła podwójne studia.

Drugi raz nie popełni tego błędu.

Im szybciej zyska dostęp do sprzętu laboratoryjnego, tym szybciej będzie mogła ponownie zacząć prace nad farmaceutykami pod swoim pseudonimem, Tano.

Wtedy był ktoś, kto podziwiał jej pracę. Wymienili w sieci wiele wiadomości i mieli się spotkać, aby omówić dołączenie do zespołu badawczego.

Wtedy wtrącono ją do więzienia.

Kiedy Sierra miała już podziękować Bradleyowi, nagle odezwała się Denise.

„Sierra, dostałam się na studia magisterskie! Zostaję na tej samej uczelni, więc możemy chodzić na zajęcia razem”.

Ha. Więc tak to wyglądało.

Przez ułamek sekundy Sierra naprawdę myślała, że piekło zamarzło — że może, ale to może, wreszcie wykazali się w stosunku do niej jakąś troską.

Ale oczywiście to wszystko z powodu Denise.

Denise szła na magisterkę, więc nagle uznali, że przywrócą też Sierrę.

Gdyby działo się to wcześniej, byłaby po prostu pomocnicą, ciągnącą się z tyłu, podczas gdy złote dziecko zbierałoby całą uwagę.

I pomyśleć, że przez jedną, głupią sekundę naprawdę wierzyła, że w końcu przypomnieli sobie, iż ona też jest częścią rodziny Xanderów.

Eleanor uśmiechnęła się, wkładając jedzenie do miski Sierry, i powiedziała łagodnie: „Evan zostaje na uczelni jako profesor, ale będzie zajęty. Powinnaś mieć oko na Denny”.

Sierra wpatrywała się w kleiste żeberka w sosie barbecue w swojej misce i robiło jej się niedobrze.

Nigdy nie lubiła słodkiego, tłustego jedzenia, a jednak pojawiało się ono na stole rodziny Xanderów każdego wieczoru.

Ponieważ lubiła je Denise.

Sierra odłożyła widelec i wstała. „Najadłam się. Smacznego”.

Z tymi słowami odwróciła się i poszła do swojego pokoju gościnnego.

Jeszcze nie mogła z nimi otwarcie zerwać.

Musiała przetrwać te trzy miesiące warunkowego zwolnienia.

Nikt nie spodziewał się takiej reakcji z jej strony.

Dopiero gdy była już na piętrze, Sean prychnął. „Spójrzcie na nią. Co to za zachowanie?”.

„Wystarczy, Sean” – upomniała go Eleanor. „Sierra dopiero co wróciła. Daj jej trochę czasu”.

Denise odezwała się łagodnie: „Pójdę sprawdzić, co z Sierrą. Powinnam z nią porozmawiać o jutrzejszym dniu na uczelni”.

Wyraz twarzy Eleanor złagodniał. „Tak, wy dwie zawsze byłyście ze sobą blisko. Idź z nią porozmawiać. Ostatnio zachowuje się coraz dziwniej”.

Zmarszczyła brwi, ale szybko stłumiła frustrację.

Sierra spędziła trzy lata w takim miejscu — oczywiście, że się zmieniła.

Na piętrze Sierra siedziała w swoim pokoju, planując wygospodarować jutro czas, by odwiedzić babcię.

Wtedy rozległo się pukanie do drzwi.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, drzwi się otworzyły.

Do środka weszła Denise.

Twarz Sierry momentalnie spochmurniała.

„Sierra…” – odezwała się cicho Denise, jakby badała grunt. „Chciałam tylko sprawdzić, czy czegoś ci nie potrzeba. Mogę poprosić kogoś, żeby to dla ciebie przygotował”.

Sierra lekko uniosła wzrok, a w jej oczach malowała się drwina.

To zdanie wyraźnie zarysowało ich pozycje.

Jakie to żałosne.

Była biologiczną córką rodziny Xanderów, a mimo to traktowano ją tu jak gościa.

Nie, nawet gorzej niż gościa.

Głos Sierry był lodowaty. „Trzy lata temu powiedziałam ci — nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj”.

Z powodu błędu Denise Sierra spędziła trzy lata w więzieniu.

Nie potrzebowała takiej siostry.

„Sierro…” Oczy Denise zaczerwieniły się. „Wiem, że mnie obwiniasz. Wiem, że jestem ci dłużna. Naprawdę chcę ci to wynagrodzić. Ja…”

Sierra jej przerwała.

„Jeśli naprawdę czujesz się winna, to płać”.

Denise zamarła. Łzy w jej oczach zawirowały, jakby nie była pewna, czy pozwolić im spłynąć.

Sierra zaśmiała się chłodno. „Czy nie mówiłaś, że czujesz się winna i chcesz mi to wynagrodzić? To co powiesz na to — milion za rok. Trzy lata, trzy miliony dolarów. Uczciwa umowa, prawda?”.

Denise była kompletnie zszokowana.

Nie spodziewała się, że Sierra poprosi o pieniądze.

Po długiej ciszy w końcu zająknęła się: „Trz-trzy miliony to za dużo. Ja… nie mam takich pieniędzy”.

Denise była rozpieszczana i dostawała duże kieszonkowe, ale kilka milionów? To było poza jej zasięgiem.

Kilkaset tysięcy, może tak.

Ale nie zamierzała oddawać nawet tego.

„Za dużo?” Lodowate spojrzenie Sierry wbiło się w Denise. „Odsiedziałam za ciebie trzy lata w więzieniu. Uważasz, że trzy miliony to nie fair?”.

„N-nie, nie to miałam na myśli…” Denise przygryzła wargę, wyglądając na zmartwioną. „Ja… Ja coś wymyślę”.

Z tymi słowami pospiesznie opuściła pokój.

Niedługo potem drzwi Sierry zostały otwarte z impetem — tym razem wyważone kopnięciem.

Bradley wparował do środka, a jego twarz pociemniała z gniewu.

„Jesteś tu od jednego dnia i już zdążyłaś wywrócić ten dom do góry nogami. Nie możesz się powstrzymać? Wiesz, że zdrowie Denny nie jest najlepsze — dlaczego się nad nią znęcasz?”.

Twarz Sierry pozostała pozbawiona wyrazu, gdy wpatrywała się w Bradleya.

A więc to był jej starszy brat.

Żadnych pytań. Żadnego zawahania.

Od razu przeszedł do oskarżeń.

„Bradley” – powiedziała powoli Sierra – „Mówisz, że się nad nią znęcam. Ale dlaczego nie zapytasz, w jaki sposób?”.

Spojrzała za niego, na Denise, która stała tuż za jego plecami z żałosnym, zalanym łzami wyrazem twarzy.

„Czy cię obraziłam? Uderzyłam cię? A może wrobiłam cię i wtrąciłam do więzienia?”.

Denise gorączkowo potrząsnęła głową. „Nie, nie…”.

Samo wspomnienie więzienia przez Sierrę sprawiało, że drżała.

„Bradley, Sierra się nade mną nie znęcała. Zejdźmy po prostu na dół”.

Bradley spojrzał na Denise i poczuł ścisk serca. Szybko ją uspokoił: „Nie bój się. Jestem tu. Ona nie będzie w stanie cię skrzywdzić”.

Sierra skrzyżowała ramiona, opierając się o ścianę i przypatrując się temu rodzeńskiemu teatrzykowi z rosnącą nudą.

„Jeśli nie przyszedłeś tu, żeby dać mi pieniądze, to wynoś się. Chcę odpocząć”.

„Pieniądze? Jakie pieniądze?” – zażądał odpowiedzi Bradley.

Denise przyszła do niego wcześniej z zaczerwienionymi oczami, ale niczego mu nie wyjaśniła.

Widząc, że jest zdenerwowana, po prostu założył, że to z Sierrą jest problem, i od razu tu przybiegł.

„Denise powiedziała, że zamierza mi zapłacić odszkodowanie — trzy miliony dolarów”.

Kiedy po raz pierwszy trafiła do tej rodziny, Franklin dał jej kartę ze stoma tysiącami dolarów.

Oddała ją.

Wtedy myślała, że wróciła dla rodziny, a nie dla pieniędzy.

Teraz nie będzie już taka naiwna.

Duma nie stawiała jedzenia na stole.

Jeśli proponowali, to dlaczego miałaby tego nie wziąć?

Poza tym, te trzy miliony należały do niej.

Zapracowała na nie.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Plany - Poza przebaczeniem: Wybrali fałsz, teraz błagają. | StoriesNook