languageJęzyk

Rozdział 8 Cierpienie

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Kiedy Sierra wróciła do szpitala, Yulii już nie było. W pokoju została tylko babcia.

Siedząc przy jej łóżku, myślała o tym, co właśnie powiedział jej lekarz. W klatce piersiowej poczuła ogromny ciężar.

Jej babcia chorowała od lat. Jej narządy powoli odmawiały posłuszeństwa. Prawdopodobnie zostało jej nie więcej niż kilka lat życia. Lekarz kazał jej być przygotowaną — i zgadzać się na wszystko, czegokolwiek staruszka zapragnie.

Ścisnęła mocno dłoń babci, nie chcąc jej puścić. Była przerażona wizją utraty jedynej rodziny, jaka jej pozostała.

"Babciu, proszę… Trzymaj się."

Wiedziała, jak wytwarzać leki. Stworzy coś, co pomoże jej babci.

Z tą myślą wyciągnęła telefon i zalogowała się na pewne forum.

Forum to służyło głównie do dyskusji naukowych, ale można tam było znaleźć wszystko — ludzi proszących o pomoc, odpowiadających na pytania, a nawet zamieszczających zlecenia.

Tym, czego potrzebowała, było laboratorium.

Laboratorium uniwersyteckie byłoby idealne, w pełni wyposażone we wszystko, czego potrzebowała — ale nie było szans, by w najbliższym czasie uzyskała do takiego dostęp.

Po chwili namysłu założyła nowe konto.

Tano było zbyt dobrze znane. Nie miała pewności, czy ludzie wciąż je pamiętają, ale nie chciała podejmować żadnego ryzyka.

Zostały jej jeszcze trzy miesiące zwolnienia warunkowego. Gdyby ktoś zauważył coś podejrzanego, mogłaby zostać odesłana z powrotem.

Używając nowej nazwy użytkownika, opublikowała ogłoszenie o chęci wynajęcia laboratorium, wymieniając konkretny sprzęt, którego potrzebowała, oraz czas trwania — sześć miesięcy. Siedemset tysięcy dolarów.

To była wysoka cena, ale nie miała wyboru. Laboratoria z takim sprzętem należały do rzadkości. A ludziom, którzy je posiadali, nie brakowało pieniędzy, co oznaczało, że będą ostrożni.

Laboratorium mogło być wykorzystywane do różnych celów — jednych legalnych, innych nie. Wynajmowanie go niosło ze sobą ryzyko.

Podczas gdy Sierra była zajęta poszukiwaniami, Cameron zdążył już zbadać, co się stało z panią Lily, i zdał raport Bradleyowi.

"Tamta rodzina wzięła pieniądze i udała się do małego szpitalika na amputację. Operacja została sknocona, a w ranę wdała się poważna infekcja."

Kontynuował: "Właśnie odesłano ją z powrotem do szpitala. Z tego, co słyszałem… nie jest z nią najlepiej."

Twarz Bradleya spochmurniała, gdy czytał raporty. Nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo ucierpiała pani Lily. Nic dziwnego, że Sierra była tak wściekła.

Widząc jego niezadowoloną minę, Cameron zawahał się, zanim znów się odezwał.

"I… przyjrzałem się również temu, co wydarzyło się w więzieniu."

Bradley gwałtownie podniósł wzrok. "Mów."

Głos Camerona był lekko napięty. "W ciągu ostatnich trzech lat panna Xander trafiała do szpitala cztery razy."

"Pierwszy raz miał miejsce dziesięć dni po tym, jak została uwięziona. Jej przedramię zostało rozcięte — na tyle głęboko, że widać było kość. Leżała w szpitalu przez pół miesiąca."

"Drugi raz zdarzył się dwa miesiące później. Miała złamany obojczyk — najwyraźniej spadło na nią coś ciężkiego. Była hospitalizowana przez miesiąc."

"Potem w jej celi wybuchł pożar. Została uwięziona w środku i nawdychała się niebezpiecznej ilości dymu. Jej gardło zostało poważnie uszkodzone. Prawie straciła zdolność mówienia."

"Ostatni raz… to było około pół roku później." Cameron zawahał się, zanim dokończył: "Podcięła sobie żyły. Doszło do ogromnej utraty krwi. Prawie z tego nie wyszła."

W miarę jak mówił, jego głos cichł, widząc, że twarz Bradleya staje się coraz bardziej mroczna.

W końcu szybko dodał: "Potem sytuacja się poprawiła. Panna Xander nie odniosła już więcej obrażeń."

"Wystarczy!" Bradley przerwał mu. "Dlaczego nic o tym nie wiedzieliśmy?"

Cameron zacisnął usta, po czym wymamrotał: "Pan… pan nam kazał. Powiedział pan, że nawet jeśli ona umrze, nie ma to z panem nic wspólnego."

Bradley otworzył usta, ale nie potrafił wydusić z siebie ani słowa.

Naprawdę tak powiedział?

Kiedy?

A potem sobie przypomniał.

Wtedy, kiedy Sierra trafiła do więzienia, akcje Grupy Xander poleciały na łeb, na szyję. Inwestorzy siedzieli mu na karku, żądając wyjaśnień.

Był zestresowany, radząc sobie z kryzysem za kryzysem.

Ktoś zadzwonił do niego w sprawie Sierry — powiedział, że jest ranna.

Nawet się nie zastanowił, zanim warknął: "Już zerwaliśmy z nią wszelkie więzi. To, czy żyje, czy zmarła, nie ma z nami nic wspólnego. Proszę więcej do mnie nie dzwonić!"

Więc… to wszystko przez niego?

Spadło na niego ogromne poczucie winy. Nie wiedział.

W tamtym czasie zajęło mu miesiące, zanim zdołał ustabilizować giełdę. Kiedy sytuacja wreszcie się uspokoiła, Sierra od miesięcy tkwiła już w więzieniu.

Dopiero wtedy przypomniał sobie, by się tym zająć.

Tak, załatwił, żeby wszystko zostało dopilnowane.

Myśląc o tym, natychmiast powiedział: "Czy nie kazałem ci się nią zaopiekować? Jak do tego doszło? Kazałem ci nawet do niej zaglądać — jak mogłeś o tym nie wiedzieć?"

Jego wyraz twarzy był ostry, pełen oskarżenia.

Cameron szybko wyjaśnił: "Miałem zamiar odwiedzić pannę Xander… ale panna Denise zapytała, czy to ona mogłaby pójść. Chciała zobaczyć się z siostrą. Więc odstąpiłem jej to miejsce."

Kontynuował: "Jednorazowo w odwiedziny może wejść tylko jedna osoba. Więc przekazałem wszystkie rzeczy pannie Denise i poprosiłem ją, żeby oddała je naczelnikowi Watsonowi."

"Denny?"

Bradley był oszołomiony.

Denise odwiedziła Sierrę?

Nigdy o tym nie wspominała.

A jeśli tam pojechała, dlaczego im nie powiedziała, jak źle było z Sierrą?

W jego głowie panował kompletny mętlik.

Ale w tej chwili nie miał zamiaru martwić się tym, dlaczego Denise była w to zamieszana.

Mógł myśleć tylko o zimnym, obojętnym wyrazie twarzy Sierry sprzed kilku godzin.

Poczucie winy skręciło mu wnętrzności.

"Jedziemy do szpitala."

Wciąż mógł to naprawić.

Znajdzie najlepszych lekarzy.

Osobiście się tym zajmie.

W tym samym czasie pod postem Sierry pojawiło się wiele odpowiedzi.

Zgodnie z przewidywaniami, w mieście Lin nie było wielu laboratoriów z potrzebnym jej sprzętem — nie wspominając już o kimkolwiek chętnym do ich wynajęcia.

Niektórzy życzliwie zostawili sugestie, pisząc, że Grupa Xander ma najlepsze laboratorium w mieście.

Wspomnieli nawet o panu Evanie z Grupy Xander, który również wykładał na uniwersytecie.

Podobno łatwo było się z nim dogadać.

Sierra wydała z siebie kpiący śmiech.

Evan? Łatwo się z nim dogadać?

To było największe kłamstwo na świecie.

Ten człowiek zawsze przybierał pozory wyrafinowanej uprzejmości, ale pod spodem był arogancki i nie do zniesienia.

Poza tym nie miała najmniejszego zamiaru prosić Evana o pomoc.

Właśnie wtedy jej telefon zawibrował.

Prywatna wiadomość.

Od kogoś, kogo faktycznie znała — Misty'ego.

Nigdy nie spotkali się osobiście, ale wielokrotnie wymieniali wiadomości.

Niejednokrotnie Misty pomógł jej przebrnąć przez ślepe zaułki w jej badaniach.

A teraz, mimo jej nowego konta, i tak wyciągnął do niej pomocną dłoń.

Napisał, że o ile obieca nie wykorzystywać laboratorium do żadnych nielegalnych celów, on może jej pomóc.

W sercu Sierry zamigotało ciepło.

Wciąż był taki sam.

Natychmiast odpisała, wyjaśniając, że chce tylko opracować kilka leków — nic podejrzanego. Poprosiła go o pomoc.

Misty szybko zareagował, każąc jej czekać na wiadomość.

Sierra mu ufała. Poczula się trochę spokojniejsza.

W tym momencie do pokoju weszło kilka pielęgniarek, mówiąc, że jej babcia zostaje za darmo przeniesiona do apartamentu VIP.

Następnie przybył zespół specjalistów, aby osobiście zbadać jej babcię.

Sierra wiedziała, że to nie był przypadek.

Podniosła wzrok.

Rzeczywiście — na zewnątrz pokoju stał Bradley.

Jego spojrzenie było skomplikowane.

Po chwili wahania wszedł do środka.

"Naprawdę nie wiedziałem o sytuacji pani Lily", powiedział. "Ale nie martw się. Ci lekarze są najlepsi. Dopilnuję, by była odpowiednio leczona."

Kontynuował: "Nie musisz martwić się o koszty — ja wszystko pokryję. Zamówiłem już dla niej najwyższej klasy protezy. Znowu będzie mogła chodzić. Tym razem sam osobiście się wszystkim zająłem."

Jego słowa były niemal śmieszne.

Naprawdę myślał, że to wymaże wszystko, co się wydarzyło?

Widząc jej obojętny wyraz twarzy, Bradley zmarszczył brwi. Powstrzymując irytację, powiedział: "Czego chcesz? Cokolwiek to jest, postaram się to spełnić."

Powiedział to tak, jakby to ona była tą niewdzięczną.

Sierra zaśmiała się cicho.

"W takim razie chcę laboratorium Grupy Xander", powiedziała. "Dasz mi je?"

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 8: Rozdział 8 Cierpienie - Poza przebaczeniem: Wybrali fałsz, teraz błagają. | StoriesNook