Seraphina POV
Mój ojciec wreszcie podpisał testament, ale nie miałam odwagi spojrzeć, co w nim było, gdy odjeżdżałam ze swojego rodzinnego domu do Posiadłości Thorne'ów. Bicie mojego serca zwalniało, a moja klatka piersiowa unosiła się ciężko w poczuciu rozstania.
Najpierw moja matka, potem osoba, w której się zakochałam – Julian, a teraz mój ojciec.
Byłam w pełni czyjąś żoną, ale teraz czułam się samotna. Chciałam mu powiedzieć wiele, ale wiedziałam, że on by mnie nie wysłuchał.
Podróż była długa, a kiedy dotarliśmy do jego posiadłości, zapadł zmrok. Na pierwszy rzut oka, widząc tę potężną rezydencję zbudowaną w najdroższej dzielnicy miasta, byłam zaskoczona.
Muszę dodać, że nie był tylko bogaty – był obrzydliwie bogatym Miliarderem.
Sam przejazd od głównej bramy pod drzwi wejściowe rezydencji zajął około trzech minut, oferując luksusowy widok bujnej zieleni, basenu i herbacianego stolika w ogrodzie. Mogłam to wszystko dostrzec tylko dzięki ogromnej ilości oświetlenia wokół posiadłości, jakby to był stadion piłkarski.
Byłam zdumiona. Dom zbudowany był z białego marmuru. Zatrzymał samochód, wyłączył silnik i spojrzał na mnie.
"Jesteśmy na miejscu,"
Powiedział tym samym suchym tonem i spojrzał na mężczyznę w średnim wieku, który otworzył dla niego drzwi. Obszedł samochód dookoła i otworzył drzwi dla mnie, by pomóc mi z niego wysiąść.
Czułam się słabo stojąc obok niego, wiedząc, że od teraz był moim mężem, robiło się coraz ciemniej, a on wciąż powtarzał, że każdego dnia.
Fale nerwowości przenikały moje żyły, gdy poprowadził mnie do wejścia. Moje oczy zabłysły na widok ogromnego holu z ekstrawaganckimi szarymi kanapami. Omiotłam wzrokiem otoczenie, by dostrzec surowe wnętrze domu. Zasłony były ciemnoszare; dywany smoliście czarne, a stół miał ciemny odcień brązu z potłuczonym, czarnym wazonem na blacie.
Przełknęłam nerwowo ślinę, bo w tym domu nie było ani jednego koloru tęczy. Tylko czerń i biel. Głównie szarość. Bezkompromisowa Szarość.
"Czy szary to twój ulubiony kolor?"
Zapytałam cichym głosem, próbując podtrzymać rozmowę, gdy szliśmy przez hol w kierunku schodów wiodących na pierwsze piętro rezydencji.
"Nie mam ulubionych rzeczy. Ale lubię szary, bo jest mniej rozpraszający niż inne kolory,"
Powiedział, a z każdą upływającą chwilą czułam się coraz słabiej. Zaczęliśmy wchodzić po schodach, nie wiedziałam dlaczego, ale moje serce biło jak oszalałe, a nerwowość kłuła mnie niczym igła. To nie było zastraszające; to było coś innego. Było trochę niewygodnie, nerwowo i dezorientująco.
"Nasze sypialnie są na drugim piętrze,"
Powiedział, a ja wzięłam głęboki wdech, czując się odrobinę lepiej na dźwięk słowa „sypialnie”. To oznaczało, że nie muszę dzielić tego samego łóżka po seksie.
Ale kiedy tylko dotarliśmy do jednych z drzwi na pierwszym piętrze, a on je popchnął, moja nerwowość uderzyła ze zdwojoną siłą.
"To nasze sypialnie,"
Powiedział, a ja spojrzałam na niego ze zdezorientowaniem, nie rozumiejąc, dlaczego „nasze” i „sypialnie” znalazły się w tym samym zdaniu.
"Osobne sypialnie?"
Zapytałam cichym i nerwowym głosem, a on uśmiechnął się półgębkiem, odsuwając się na bok, by pozwolić mi zajrzeć do środka. Weszłam do pokoju i wydałam z siebie słyszalne westchnienie na widok tak wielkiej przestrzeni.
To nie była sypialnia, to było coś zupełnie innego. Była ogromna.
Przeszłam przez niewielką galerię z ciemnoszarymi ścianami po bokach, na których wisiały potężne portrety i klasyczne obrazy, prowadzącą do olbrzymiej sypialni, z łóżkiem typu king-size pościelonym w biel i szarość. Odwróciłam się nieco, by spojrzeć na potężną kabinę łazienkową i przylegającą do niej garderobę.
"Twoje łóżko jest tam,"
Powiedział, a ja odwróciłam się, by przez moment spojrzeć w kierunku, który wskazał. Ze zmarszczonymi brwiami minęłam jego łóżko i dotarłam na koniec, gdzie wisiały czarne zasłony.
Nagle zasłony rozsunęły się za sprawą przycisku i zauważył kolejne łóżko, podobne do jego, z dołączoną łazienką i garderobą po boku. Jedyną różnicą był kolor – złamanej bieli ścian.
"Zadzwoń i podaj mi kolor swojego wyboru; zlecę pomalowanie twoich ścian,"
Powiedział, a ja powoli odwróciłam się, by na niego spojrzeć i spróbowałam mu przypomnieć:
"Nie musisz dopasowywać dla mnie swojego domu. Mogę tak przetrwać te sześć miesięcy,"
Skinął głową, sprawdził coś szybko w swoim telefonie i odpowiedział:
"W porządku, jak sobie życzysz,"
Jego słowa sprawiły, że zrobiło mi się smutno bez powodu, więc spróbowałam zapytać:
"Dlaczego masz parę sypialni w ten sposób? To dla twoich dziewczyn do towarzystwa?"
Nagle podniósł na mnie wzrok. Wkładając telefon z powrotem do spodni, powoli zbliżał się do mnie, a ja zrobiłam krok w tył z powodu lekkiego strachu, który zaczął przenikać moje nerwy.
"Dlaczego zachowujesz się już jak moja żona?"
Zapytał, a ja poczułam, jak moje plecy uderzają o ścianę. Przestąpiłam z obcasa na obcas, próbując zebrać siły. Jego wzrok był utkwiony w moich oczach, a ja patrzyłam prosto w jego.
Miał tak boski wygląd, że za każdym razem czułam z tego powodu słabość.
Przełykając nerwowo ślinę, spróbowałam powiedzieć:
"Jesteś moim mężem publicznie, a ja twoją żoną w sypialni, pamiętaj,"
Zachichotał cicho i oparł dłoń o ścianę, zamykając mnie w klatce ze swojego ciała, poczułam jego oddech na twarzy, a jego woda kolońska przeniknęła mnie dogłębnie.
"Nie lubię dzielić mojego łóżka z nikim. Dlatego by każda dziewczyna mogła się pode mnie położyć, w moim pokoju stoi osobne łóżko,"
Powiedział, a ja uświadomiłam sobie, jakie będzie moje miejsce w tym domu. Kolejna dziewczyna kładąca się pod niego na tym samym łóżku, na którym on musiał spać z kimś innym. Bóg jeden raczy wiedzieć, z iloma kobietami, a to wszystko z powodu pragnienia tego, co moje.
Lekko skinęłam głową i położyłam mu dłoń na klatce piersiowej, by nieznacznie go od siebie odepchnąć.
"Ale ja nie chcę spać na łóżku, na którym musiałeś sypiać z tysiącami kobiet,"
Mój głos brzmiał nieco ciszej; poczułam, jak otacza mnie drugą ręką, powoli przyciągając do siebie.
"Ale ty jesteś pośród tych tysięcy,"
Powiedział. Poczułam się brudna po jego słowach i lekko pokręciłam głową.
"Jeszcze nie, i nigdy nie zamierzam być,"
Spróbowałam powiedzieć cichym głosem, cicho mrugając, gdy on nachylił się jeszcze bliżej mnie. Mój oddech przyspieszył, a ja poczułam, jak jego palce powoli rozpinają mi suknię.
"Jesteś moja, Seraphino, cała moja,"
Jego słowa skręciły mi żołądek; spuściłam wzrok, przypominając mu:
"Tylko na sześć miesięcy, Alaricu, sześć miesięcy,"
Wzięłam głęboki wdech, czując, jak jego duże, szerokie dłonie wsuwają się do mojej sukienki. Czułam się taka mała w jego rękach, już szalenie słaba i nieco skuszona.
"Sześć miesięcy to więcej niż wystarczająco, by wyciągnąć z ciebie wszystko,"
Powiedział, a ja poczułam, jak jego usta wbijają się w podstawę mojej szyi; dreszcz przebiegł po moim ciele. Przygryzłam wargi, próbując nie dać mu satysfakcji ze swojej reakcji, po czym spróbowałam powiedzieć:
"Brzmisz jak seksoholik, Alaricu,"
W odpowiedzi na to zaczął ssać moją szyję odrobinę mocniej i wymamrotał:
"I wcale za to nie przepraszam,"
Jego słowa wywołały w moim brzuchu eksplozję z ogrodu motyli i nie mogłam nic poradzić na to, że uległam uwodzicielskim pocałunkom, które składał na mojej szyi.
"Nie potrafisz powstrzymać się od seksu przez te sześć miesięcy?"
Spróbowałam zapytać moim drżącym głosem i poczułam, jak jego palce ściągają suknię z moich ramion w dół. Moje sutki stwardniały, gdy poczułam, jak jego dłonie popychają materiał w dół.
"Tylko na siebie spójrz, żaden mężczyzna by nie potrafił,"
Jego słowa do granic możliwości przyspieszyły bicie mojego serca, i poczułam, jak suknia opada do moich stóp, zostawiając mnie całkowicie nagą tylko w koronkowych majtkach.
Moja twarz ochłodła z nerwów, ale jego objęcia wydawały się ciepłe i ochronne. Nie wiedziałam, dlaczego jego aura przypominała obrońcę, podczas gdy jego czyny czyniły go drapieżcą.
"Alaric,"
Zaczęłam ciężko dyszeć, czując, jak jego pocałunki na szyi stają się odrobinę brutalniejsze, a nagle uniósł mnie w górę, owijając moje nogi wokół swojej talii.
Jego intensywne oczy spojrzały w moje; nieśmiało spuściłam wzrok.
"Co chcesz, abym ci zrobił tej nocy? Sero,"
Zapytał powolnym głosem, a ja wzięłam głęboki wdech, gdy położył mnie na łóżku i zawisnął nade mną. Zamrugałam nerwowo, nie wiedząc, co odpowiedzieć.
"Cokolwiek ty chcesz,"
Więc powiedziałam to cichym głosem.
To było moje życie, i na to się pisałam przez najbliższe sześć miesięcy.
Całe moje ciało zdrętwiało pod nim. Uśmiechnął się na moją odpowiedź i nagle wstał. Patrzyłam na niego, jak odpina swoją białą koszulę i wydałam z siebie głośne westchnienie na widok jego ciała. Miał potężne bicepsy, szeroką klatkę piersiową i zarysy mięśni brzucha. Wyglądał na jeszcze wyższego, będąc w połowie nagi.
Skrzyżowałam ręce na piersiach, by odrobinę się zasłonić, i ścisnęłam mocno uda. Ale poczułam się jeszcze bardziej zawstydzona, gdy zaczął odpinać swoje spodnie.
Przełknęłam nerwowo ślinę, widząc jego ogromne i grube przyrodzenie, które mu zwisało. Moje oczy rozszerzyły się z szoku, gdy zauważyłam srebrny kolczyk na jego długości.
"Ty... masz... kolczyk??"
Słowa zawisły mi w ustach, a on tylko się uśmiechnął wrednie, otworzył szufladę, wyciągnął opakowanie folii i rzucił je na łóżko.
Położył jedno kolano na krawędzi mojego łóżka i złapał mnie za kostki. Czułam się obłędnie nerwowa i onieśmielona, widząc, jak po kolei rozsznurowuje moje białe obcasy.
Był duży, a ja nie wiedziałam, jak zdołam go przyjąć i znieść.
Nagle przyciągnął mnie do siebie, a ja poczułam, jak kok z moich włosów rozwala się na satynowych prześcieradłach. Kładąc się na mnie, z czystą stanowczością wpił się swoimi wargami w moje; poczułam, jak w trakcie całowania jego dłoń delikatnie ujmuje moją szczękę. Rozciągnęłam swoje ciało niesamowicie mocno, czując jego twardość przeciwko mojemu łonu.
Mój oddech stał się niesłychanie drżący, a bicie serca gnało oszalałe od mieszanych uczuć. Byłam przerażona, zdenerwowana, zagubiona i jeszcze więcej.
Czułam się pod nim jak maleńki kociak, gotowy do bycia wyruchanym z całą mocą bez krztyny litości.
Niespodziewanie jęknęłam mu do ust, gdy poczułam, jak jego palec powoli wsuwa się w moje majtki. Podciągnęłam kolana pod siebie, wbijając palce stóp w łóżko z niecierpliwego wyczekiwania. Dotyk jego palca wydawał się obłędnie obcy dla mojej skóry, a on zapytał cichym głosem:
"Bierzesz tabletki antykoncepcyjne?"
Otwierając oczy, spojrzałam w jego i powoli pokręciłam głową. Julian i ja nie rozmawialiśmy o tym zbytnio. Angażował się głównie w kwieciste przemówienia i nie mogłam uwierzyć, że mnie zdradził. Czy coś było ze mną nie tak?
Jego słowa nagle wyrwały mnie z moich myśli.
"Więc Julian już planował zrobienie ci dziecka,"
Moje brwi się ściągnęły i poczułam, jak na moje policzki wkrada się czerwień na jego odpowiedź.
Jego słowa brzmiały jadowicie i brutalnie dla mnie. Nie wiedziałam dlaczego, ale czułam, że żywi ogromną nienawiść do Juliana.
Nagle usiadł, a ja zadrżałam, kiedy jednym szybkim ruchem zdjął ze mnie majtki. Nawet na mnie nie patrząc, chwycił foliowe opakowanie, wyciągnął prezerwatywę i naciągnął ją na swą długość. Rozszerzając mi nogi, szybko znalazł się nade mną i przyłożył czubek swojego przyrodzenia do mojego krocza, wywołując u mnie lekki dreszcz.
I poczułam ucisk i strach w piersi, nie wiedząc, jak mu powiedzieć, że wciąż jestem dziewicą.






