– Jak to się znowu mówiło? – pyta Josh, mrużąc oczy i nachylając się do mnie, by lepiej mnie słyszeć w hałasie głośnej muzyki.
– Salud – powtarzam z chichotem, a on kiwa głową i unosi kieliszek z margaritą.
– SALUD! – krzyczy, a ludzie wokół wiwatują i powtarzają to samo, wznosząc w górę swoje drinki. – O mój Boże. To miejsce jest po prostu niesamowite. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze się






