Następnego ranka Shayla obudziła się w ramionach swojego męża. Leży nieruchomo, podziwiając jego przystojną twarz, i wzdycha z zadowoleniem. Całuje jego miękkie usta i odsuwa się nieco, gdy ten się przez nie uśmiecha. Cole jęczy i przyciąga ją z powrotem, by znów go pocałowała – co też czyni – zostawiając na jego ustach drobne, delikatne pocałunki. – Mm, obiecaj mi, że będziesz mnie tak budzić każ






