Zapinam pasy i obserwuję Shaylę, jak posyła mi spojrzenie pod tytułem „wiem, co ty kombinujesz”, zanim wciska przycisk startu, a silnik mojego Ferrari ryczy. Posyłam jej dość zadowolony z siebie uśmiech, a ona wywraca oczami i wyjeżdża z podziemnego parkingu.
Prawdopodobnie będzie to dla mnie równie wielką torturą jak dla niej, ale posiadanie nad nią tej kontroli ekscytuje mnie pod wieloma względa






