„Panie Hoult?”
Mrugam i oglądam się za siebie, słysząc, jak ktoś puka i wchodzi do mojego biura. Byłem zamyślony, stojąc przy sięgającym od podłogi do sufitu oknie i gapiąc się na ponure miasto przede mną. „Tak, Jessico?”
„Przepraszam, pukałam, ale...”
„W porządku. Czego potrzebujesz?” – wzdycham, znowu na nią spoglądając, a ona wierci się niespokojnie, przygryzając dolną wargę.
„Są inwestorzy i p






