Miałem gówniany dzień w pracy, na niczym nie mogłem się skupić, znów bolała mnie głowa, więc poprosiłem Josha, żeby przywiózł mnie do domu. Jakaś maleńka cząstka mnie miała nadzieję, że złapię Shaylę w trakcie pakowania, ale jej tam nie było. Była tylko Aimee. Wchodzę do salonu i widzę, że zdjęcie Shayli i moje, które stało nad kominkiem, leży na podłodze podarte na strzępy. Osuwam się na podłogę






