– Nie idź.
Spoglądam na Aimee, która podnosi moje starannie złożone ubrania z walizki i ciska je niedbale na podłogę.
Wzdycham.
– Aimee. Myślisz, że gdybym miała wybór, nie wolałabyś zostać tutaj? – pytam, podnosząc ubrania i po raz trzeci z powrotem pakując je do walizki. – Cole zaraz tu będzie, żeby mnie odebrać. Po prostu pomóż mi się spakować, proszę. – Robię wydętą wargę i posyłam jej moje na






