„Nadal nie idzie ci to kłamanie, mała.” – mówi i pociąga nosem, a jego oczy łzawią podczas siekania cebuli.
„Cóż, skoro zamierzasz przez to płakać. Dobra, umieszczę cię zaraz po widoku. Myślę, że nie tak źle się na ciebie patrzy.” – droczę się z nim z przesadnym przewróceniem oczami. Odrzuca głowę do tyłu i śmieje się, pociągając nosem.
„Moje pieprzone oczy!” Przechylam się nad nim i wycieram łzy,






