Przyszła.
Kiedy z okna zobaczyłem podjeżdżającą taksówkę, z której wysiadła Shayla, moje serce z ekscytacji zgubiło rytm. Nie będę kłamał; martwiłem się, że się nie pojawi. Była za dziesięć druga, a jej wciąż nie było. Straciłem już wszelką nadzieję, dopóki nie zobaczyłem tej taksówki. A teraz oto ona, siedzi przede mną, zwinięta w kłębek na skórzanym fotelu i czyta książkę. Wystartowaliśmy cztery






