– O rany – mówię, kiedy przed świtem podjeżdżamy pod dom Cory i Rogera i widzimy, że we wszystkich oknach pali się światło. – Jesteś na to gotowy?
– Jasne! – mówi Sinclair, uśmiechając się do mnie szeroko, gdy parkuje samochód na końcu podjazdu. – To będzie miła zamiana ról: tym razem to Roger będzie odchodził od zmysłów ze zmartwienia, a ja będę z tyłu sypał żartami.
– Ooo, kochanie – mówię, uśmi






