Cora
Mrużę oczy, spoglądając na Rogera, gdy jakieś czterdzieści pięć minut później wchodzi na piętro. – Zamierzasz się teraz lepiej zachowywać? – pytam napiętym głosem.
– Ta – rzuca, opierając się o futrynę z leniwym uśmiechem.
Zaczynam się śmiać, lustrując jego nazbyt rozluźnioną sylwetkę. – To dlatego, że jesteś taki pijany? – Przenoszę wzrok na Sinclaira, który pojawia się w drzwiach za swoim






