Twarz Izzy płonęła, gdy wpadła jak burza do swojego biura, a jej obcasy uderzały o podłogę z ostrą precyzją. Czysta frustracja, która przez nią przepływała, uniemożliwiała jej usiedzenie w miejscu. Zaczęła krążyć po pokoju, z ramionami ciasno skrzyżowanymi na piersi, próbując przetrawić to, co właśnie się wydarzyło.
Anna weszła za nią, zawahawszy się przy drzwiach, po czym ostrożnie postawiła zimn






