– O czym wy mówicie? Nic nie ukradłyśmy! Mówiłam wam, to jedno wielkie nieporozumienie! – odparowała Nancy. Policjant nie ustąpił, a jego ton był stanowczy. – Wszystko to będzie mogła pani wyjaśnić na komisariacie.
Nancy ogarnęła panika. Nie było mowy, żeby pojechała na komisariat. A bycie nazywaną złodziejką? Absolutnie nie wchodziło w grę.
– To jakieś nieporozumienie! Niczego nie zabrałam! Ktoś






