"Odprowadź ich," powiedział spokojnie Arthur do Donalda.
"Tak, panie Myers." Donald skinął głową i postąpił naprzód, wykonując uprzejmy gest. "Pani Williams, tędy proszę."
Jennifer stała wrośnięta w ziemię, jej wzrok był utkwiony w Arthurze. Nawet gdy obejmowała go ramionami, nie raczył nawet na nią spojrzeć. Wypłakiwała sobie oczy, a on nie okazywał żadnej reakcji.
Głos Donalda był tak zimny, że






